O tym, jak zaczęła się nasza przygoda z Ciao a Tutti pisaliśmy już kilka razy przy okazji tworzenia strony internetowej i w postach na naszych social mediach.  


Zawsze w takich przypadkach swoją uwagę koncentrowaliśmy przede wszystkim na produktach, inspiracji Włochami, podróżach w poszukiwaniu nowych smaków i oczywiście pizzy, która stała się punktem wyjścia dla wszystkich naszych działań. Nigdy nie umieszczaliśmy siebie w centrum, chcąc uwypuklić Wam przede wszystkim to, na czym od początku zależało nam najbardziej – świadomości dobrych, jakościowych produktów, które będą czyniły z Ciao miejsce autentyczne, szczere i oddane Gościom.  


Poczuliśmy jednak, że to dobry moment, aby opowiedzieć Wam więcej o Ciao a Tutti i nie popadając w skrajny egocentryzm, przed którym tak się wzbranialiśmy wiele lat, dać się Wam poznać nieco bliżej. 


Być może dla wielu z Was to nie będzie porywająca opowieść z wieloma zwrotami akcji, ale jeśli choćby dla jednej osoby stanie się inspiracją do realizacji swoich planów i marzeń, to znak, że było warto.   


POCZĄTKI 


Pomysł na własną pizzerie narodził się w nas w czasie jednej z naszych pierwszych podróży do Włoch. Od tego momentu historia Ciao a Tutti stała się tak naprawdę historią o zaufaniu, choć jedząc tam pizzę i popijając ją idealnie schłodzonym białym winem za ostatnie pieniądze, nikt z nas jeszcze o tym nie wiedział. Kiedy 9 lat temu otwieraliśmy Ciao a Tutti  musieliśmy zaufać najpierw swoim marzeniom o tym, że możliwe jest stworzenie miejsca, które choć oddalone o tysiące kilometrów od Włoch, będzie stawiało na sezonowość, regionalność i  jakość włoskich produktów. Wiedzieliśmy, że aby tak się stało musimy dotknąć, powąchać i oczywiście zjeść to co później wyląduje na talerzach Gości. 


Prawdą było jednak, że w tamtym momencie poza determinacją i wiarą w to, że może się udać, nie mieliśmy jeszcze kompletnie żadnej wiedzy dotyczącej prowadzenia restauracji. 


Postawiliśmy wszystko na jedną kartę. Zaczęliśmy od przeznaczenia wszystkich naszych, skromnych swoją drogą oszczędności, na powrót do Włoch. Udało nam się namówić Antonia u którego jedliśmy wcześniej pizzę, aby zdradził nam tajniki swojej kuchni. Po powrocie wróciliśmy nie tylko odrobinę bogatsi o wiedzę dotyczącą ciasta do pizzy i produktów ale też zauroczeni bezinteresownością Włochów, których wtedy poznaliśmy. Zaufali nam i czuliśmy, że to ogromny powiew wiatru w nasze żagle.  Byliśmy pełni optymizmu i zapału. 


Jeśli pamiętacie nasze pierwsze pizze, z pewnością uśmiechacie się teraz pod nosem. My też. Nasze umiejętności przez cały czas, od początku istnienia Ciao, ewaluowały z kierunku północnego, coraz bardziej zbliżając się w stronę południa Włoch. Późniejsze szkolenia Michała i Mikołaja u Salvatore Lioniello czy Piergiorgio Giorilli oraz niezliczone wizyty w Neapolu i ogromna ilość kalorii jaką pochłonęliśmy testując neapolitańskie pizze, dały efekt, który jest dziś wizytówką Ciao. 



Zupełnie nie wstydzimy się jednak tych początków. Prawdopodobnie Ci z Was, którzy uśmiechnęli się na myśl o pierwszych wizytach przy al. Niepodległości, zakochali się właśnie w tej, pierwszej wersji pizzy, doceniając od początku także to co nią kładliśmy. Choć był to czas skrajnego zmęczenia, a właścicielami restauracji byliśmy tylko z nazwy, pracując od rana do nocy jako kelner, barman, kucharz, kończąc dzień na zmywaku, byliśmy szczęśliwi, że znalazły się osoby które nam zaufały i chciały do nas przychodzić. Nic nie cieszyło nas bardziej niż Goście, którzy postanawiali  do nas wrócić. 


Bardzo szybko okazało się, że restauracja w sposób naturalny, dość niepostrzeżenie stała się naszym drugim domem. Wrośliśmy w nią, a ona stała się nierozerwalną częścią nas, ze wszystkimi blaskami i cieniami jej funkcjonowania.  

Czuliśmy wtedy, że to  „dom w stanie surowym”. Mieliśmy jednak „mocne fundamenty i dach”  pod który mogliśmy  przyjąć i ugościć ludzi tak jak potrafiliśmy najlepiej. Wsparcie jakie w tamtym okresie dostaliśmy od Rodziny, Przyjaciół i zupełnie obcych osób było czymś co pozwoliło nam uwierzyć, że stół i zgromadzeni wokół niego ludzie, może łączyć także w restauracji, niezależnie od długości i szerokości geograficznej oraz dostępu do morza i słońca. 


Była oczywiście także druga strona, tej z pozoru tylko idyllicznej opowieści. Ilość łez jakie wylaliśmy z powodu zmęczenia, niewystarczających środków na to by zatrudnić kogoś do pomocy, czy braku czasu na cokolwiek innego poza prowadzeniem restauracji, równoważyła się z uporem i konsekwencją, by iść wytyczoną przez siebie drogą. Dziś patrzymy na to z perspektywy czasu i z czułością wspominamy siebie z tego okresu. Ta lekcja pokory, z całą pewnością ukształtowała nas nie tylko jako właścicieli restauracji  ale przede wszystkim jako przyszłych pracodawców. 


CIAO A TUTTI DUE 

W 2016 roku, 4 lata od otwarcia pierwszej pizzerii, w lokalu po zakładzie fryzjerskim pamiętającym zamierzchłe czasy i sklepie z hamulcami, który był na rogu „od zawsze” powstało Ciao a Tutti Due. Wszystkie obawy i oczywiście radości jakie się z tym wiązały rozłożyły się na czworo.Jakkolwiek błaho to brzmi połączyła nas przyjaźń trwająca na długo przed otwarciem Ciao, której nie zabrakło odwagi i zaufania do wspólnego działania i patrzenia w tym samym kierunku.


Doświadczenia z Uno, bo tak zaczęliśmy nazywać między sobą pizzerie przy Niepodległości po pojawieniu się jej młodszej siostry na Dąbrowskiego, były bezcenne. 

To nam jednak nie wystarczało. Inspirując się nawzajem pomysłami, rozpoczęliśmy własne poszukiwania produktów, które moglibyśmy sami sprowadzać bezpośrednio z Włoch. To był czas bardzo intensywnego rozwoju. 



Nie chodziło  jedynie o to, aby powiedzieć Gościom, że nasze produkty są włoskie. Zależało nam na wiedzy: znajomości ich smaku, poznaniu procesu produkcji i ludzi którzy za tymi produktami stoją. Szybko okazało się, że gospodarstwa i fabryki, które odwiedziliśmy wtedy we Włoszech mają jeden wspólny mianownik, którym jest pasja. Poznaliśmy w tamtym czasie we Włoszech naprawdę wyjątkowe osoby, które zapraszając nas na plantacje oliwek, pokazując w jaki sposób robi się mozzarellę, jak powstają tradycyjne wędliny, oprowadzając po winnicach, wyposażyły nas w bezcenną przy prowadzeniu restauracji wiedzę. 





LUDZIE 

Restauracja to nie tylko produkty. Doskonale o tym wiedzieliśmy. To przede wszystkim ludzie, którzy ją współtworzą na każdym etapie jej funkcjonowania. Zespół, który pracował w Ciao a Tutti od początku jego istnienia  dojrzewał wraz z nami. Zdarzały się oczywiście sytuacje, które, jak to w życiu bywa, były dla nas bardzo bolesną lekcją rozczarowań i  braku lojalności, niemniej  w zdecydowanej większości, mieliśmy przyjemność współpracować wśród ludzi kreatywnych, pełnych energii i zapału do pracy i te relacje chcemy pamiętać. Mamy poczucie, że po 9 latach od otwarcia pierwszego lokalu, udało nam się zebrać wokół Ciao ludzi, którzy lubią to miejsce, tak samo jak my. 


CIAO A TUTTI ŻOLI 


Nigdy nie mieliśmy i wciąż nie mamy aspiracji, by Ciao rozrosło się do rozmiarów restauracji sieciowej.  Żywo uczestniczymy w życiu każdego z miejsc i mierzymy siły na zamiary. Jest nas jednak czworo i w głowie każdego wciąż kryje się niezliczona ilość pomysłów, tych małych i większych, przywiezionych zazwyczaj z podróży – tych włoskich i nie tylko. Przyszedł taki moment, w którym bardzo chcieliśmy iść naprzód i zrealizować coś, co śmiało możemy nazwać marzeniem, bo Żoliborz zajmuje w naszym sercu szczególne miejsce. W lutym 2020 roku podjęliśmy decyzje o otwarciu trzeciej lokalizacji. Nikt z nas nie spodziewał się wtedy, że w samym środku remontu, zastanie nas pandemia, która na wiele miesięcy przekreśli możliwość funkcjonowania jakiejkolwiek restauracji na znanych dotychczas zasadach. Początkowa ekscytacja i radość błyskawicznie wymieszała się z wątpliwościami i lękiem. Mnóstwo osób w obawie przed niepewną przyszłością radziło nam, by wycofać się z tego pomysłu. Ilość dotychczas zainwestowanej energii, czasu i oszczędności popychała nas jednak do kontynuowania tego co zaczęliśmy. Podjęliśmy jedną z trudniejszych decyzji w tamtym czasie i postanowiliśmy pójść pod prąd doprowadzając remont do końca. 


Ciao a Tutti Żoli przyjęło pierwszych Gości 14 czerwca 2020 roku i otworzyło nowy rozdział, w którym zdecydowanie zbyt często pada słowo „na wynos”.  Ponieważ jednak, jak wspomnieliśmy na początku historia całego Ciao a Tutti to opowieść o zaufaniu – do swoich marzeń, intuicji, do ludzi, do przyjaźni – nie tracimy nadziei na to, że przetrwamy ten trudny czas.  


To ostatecznie historia o Waszym zaufaniu do nas – wobec którego czujemy odpowiedzialność i wdzięczność. Piszecie ją codziennie razem z nami, bez względu na okoliczności i za to chcemy Wam w tym miejscu ogromnie podziękować. 


Ciao a Tutti